top of page

Aby uzyskać więcej materiałów w języku polskim, kliknij tutaj.

 
 
 

2. The Garden of Gethsemane - Lessons from John 18 on Surrender and Sacrifice

2. Ogrod Getsemani: Lekcje z 18. rozdzialu Ewangelii sw. Jana dotyczace poddania sie i ofiary

Ewangelia św. Jana 18:1-14

 

Dolina Kidron: droga ofiary i odkupienia

 

Wyobraźmy sobie tę scenę, rozpoczynając rozdział osiemnasty Ewangelii św. Jana. Jezus kończy swoją modlitwę z rozdziału 17 i przechodzi przez dolinę Kidron, która leży między Świątynią a Górą Oliwną. Według żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, w latach 66-70 n.e. w ciągu jednego roku podczas Paschy w Świątyni składano w ofierze około 256 500 baranków (Wojny żydowskie 6.9.3). Krew z tych ofiar spływała do Doliny Kidron, położonej na wschód od Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie. Podczas Paschy umysły Żydów były zapewne przepełnione myślami o ofierze i odkupieniu. Ponieważ Izrael stosował kalendarz księżycowy, Pascha przypadała w czasie pełni księżyca, co ułatwiało Jezusowi i jedenastu apostołom widzenie podczas wspinaczki na zbocza Góry Oliwnej. Ewangelia Jana odnotowuje, że Jezus wszedł do ogrodu (werset 1), ale tylko Mateusz i Marek podają jego nazwę: Getsemani. R. Kent Hughes nakreślił interesujące podobieństwa między ogrodem Eden a Getsemani.

 

Od Edenu do Getsemani: opowieść o dwóch ogrodach

 

  • Pierwszy Adam rozpoczął życie w ogrodzie. Chrystus, ostatni Adam, przybył do ogrodu pod koniec swojego życia.

 

  • W raju Adam zgrzeszył. W Getsemani Zbawiciel pokonał grzech.

 

  • W raju Adam upadł. W Getsemani Jezus zwyciężył.

 

  • W raju Adam się ukrył. W Getsemani nasz Pan odważnie się ujawnił.

 

  • W raju wyjęto miecz (Rdz 3,24). W Getsemani został on schowany.[1]

 

W tym ogrodzie Jezus często nocował ze swoimi uczniami i wczesnym rankiem nauczał na dziedzińcach świątyni (J 18,2). Niektórzy zastanawiają się, dlaczego nie zatrzymał się u Łazarza, Marii i Marty po drugiej stronie Góry Oliwnej w Betanii. W końcu wiemy, że byli oni bliskimi przyjaciółmi Jezusa. Być może Chrystus chciał ich chronić przed osądem przywódców religijnych. Jezus już wcześniej przyciągnął uwagę i spotkał się z dezaprobatą faryzeuszy, a każdy, kto był widziany w Jego towarzystwie, ryzykował poniesienie wysokiej ceny, a nawet wykluczenie ze synagogi (J 9,22).

 

Góra Oliwna została nazwana tak ze względu na liczne drzewa oliwne, które rosły i nadal rosną na jej zboczach. Getsemani oznacza miejsce tłoczenia oliwy i prawdopodobnie było to prywatny ogród otoczony murem; właściciel mógł zajmować się tłoczeniem oliwy. Nie wiemy, jak wysoko na Górze Oliwnej znajdował się ten ogród, ale dym unoszący się z wieczornej ofiary na ołtarzu ofiarnym, oddalonym o około osiemset lub dziewięćset metrów na Wzgórzu Świątynnym, był widoczny z każdego miejsca na zboczach góry.

 

Jan nie podaje szczegółów dotyczących zmagań modlitewnych, przez które przechodził Jezus, więc aby w pełni zrozumieć relację z Getsemani, powinniśmy przyjrzeć się relacji Łukasza dotyczącej aresztowania.

 

39 Jezus wyszedł jak zwykle na Górę Oliwną, a uczniowie poszli za Nim. 40 Gdy dotarł na miejsce, rzekł do nich: „Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. 41 Odszedł od nich na odległość rzutu kamieniem, ukląkł i modlił się: 42 „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich; jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. 43 Ukazał mu się anioł z nieba i dodawał mu sił. 44 A będąc w udręce, modlił się jeszcze gorliwiej, a Jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię. 45 Gdy wstał z modlitwy i wrócił do uczniów, zastał ich śpiących, wyczerpanych smutkiem. 46 „Dlaczego śpicie?” – zapytał ich. „Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Łk 22:39-46).

 

W Ogrodzie widzimy stan umysłu i serca naszego Zbawiciela podczas tych ostatnich godzin Jego ziemskiego życia. Duchowy stres, z którym się zmagał, był tak wielki, że potrzebował anioła, aby go wzmocnił (Łk 22:43).

 

Jak myślisz, ile Jezus wiedział o tym, co miało się wydarzyć? Wiedział, że „nadeszła Jego godzina”, ale czy myślisz, że był świadomy wszystkiego, co miało nastąpić? Możemy tylko spekulować.

 

Jego aresztowanie nie było dla Jezusa zaskoczeniem; wiedział, ile czasu ma na modlitwę i nie myślał o ucieczce ani o uniknięciu tego, co miało nadejść, wiedząc, że nadeszła Jego godzina, by uwielbić Ojca (J 17,1). W tym intymnym i osobistym spojrzeniu na naszego Zbawiciela w ogrodzie widzimy Jego ogromną udrękę, o czym świadczy Jego pot, podobny do kropel krwi (w. 44). Przygotowywał siebie, a także swoich uczniów, na swoje ostatnie godziny. Jezus celowo wybrał to miejsce; to nie był przypadek, że przyszedł do tego ogrodu. Zastanówmy się nad znaczeniem tej lokalizacji. Oliwa z oliwek była używana do zapalania lamp. Wydaje się znaczące, że Światłość Świata miała przejść miażdżące i przytłaczające doświadczenie w Getsemani.

 

Modlitwa „Nie moja wola”: Odnajdywanie siły w duchowym złamaniu

 

Jezus powiedział nam, że jako chrześcijanie jesteśmy światłami świata, tak jak Chrystus jest Światłością Świata (Mt 5,14). Jeśli chcesz jasno świecić dla Boga, bądź świadomy, że być może będziesz musiał znosić ciemność doświadczenia Getsemani. W tym mrocznym czasie może pojawić się duchowy wybór, który będziesz musiał podjąć: czy poddać swoją wolę Chrystusowi, czy też wybrać samozachowawczość. Jeśli powiemy, tak jak Jezus: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”, to musimy zaufać Bogu co do tej drogi i jej wyniku. W tym doświadczeniu presji i złamania będziesz miał pokusę, by poddać się swojej cielesnej naturze zamiast podporządkować swoją wolę Chrystusowi. Chociaż Droga Krzyżowa jest trudna i czasem przynosi ból, przynosi też wiele owoców. Jest to również droga do wielkiej radości i triumfu, jak pokazał Jezus.

 

Możemy założyć, że im bardziej zbliżamy się do duchowej dojrzałości (dorosłości) w naszym życiu chrześcijańskim, tym łatwiej jest nam słyszeć głos Ducha. Są jednak chwile, kiedy Bóg pozostawia dojrzałego wierzącego, aby dokonywał duchowych wyborów pod czujnym okiem Tego, który czerpie radość z wiary. Pan często pozwala nam dokonywać własnych wyborów, zamiast mówić nam, co mamy robić. Dlaczego Bóg pozostawia decyzję nam? Czy kiedykolwiek pragnąłeś, aby Bóg wyjaśnił wszystko jasno i wyraźnie? Wielu z nas może utożsamiać się z uczniem Tomaszem. Kiedy powiedziano mu o zmartwychwstaniu Chrystusa, Tomasz nie mógł w to uwierzyć, dopóki nie otrzymał dowodu. Dla niego zobaczyć znaczyło uwierzyć. Dopóki nie zobaczył śladów gwoździ w rękach Jezusa, nie włożył palca w miejsca, gdzie były gwoździe, i nie włożył ręki w Jego bok, Tomasz nie wierzył (J 20,25). Pan okazał mu wielką łaskę i ukazał się mu w postaci cielesnej, aby mógł to zrobić. Jezus powiedział mu: „Ponieważ mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 22,29).

 

W naszym ludzkim doświadczeniu poszukujemy dowodów, na których moglibyśmy oprzeć naszą wiarę, takich jak dowody zmysłowe – coś, co widzimy lub czego doświadczamy. Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego sposobu interpretowania prawdy, ale Pan pragnie wyostrzyć nasze zmysły duchowe, abyśmy nauczyli się podejmować decyzje w oparciu o wiarę. Tego rodzaju wiara podoba się Bogu, czyli wiara, która nie widziała dowodów, ale mimo to ufa całym sercem. W swoim człowieczeństwie, pomimo wszystkich niewidzialnych sił zła próbujących wpłynąć na Jego wybory, Jezus zdecydował: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22:42).

 

Agonia kielicha: zrozumienie hematidrosis i cierpienia Chrystusa

 

Kiedy dotarli do Getsemani, Jezus oddalił się od nich na krótką odległość i zaczął modlić się na kolanach (Łk 22:41). Mateusz pisze, że czasami Jezus leżał twarzą do ziemi, modląc się żarliwie.

 

37 Wziął ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, i zaczął odczuwać smutek i niepokój. 38 Wtedy rzekł do nich: „Moja dusza jest przytłoczona smutkiem aż do śmierci. Zostańcie tutaj i czuwajcie ze mną”. 39 Odszedł nieco dalej, upadł twarzą do ziemi i modlił się: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ten kielich mnie ominie. Jednak nie jak ja chcę, ale jak Ty chcesz” (Mt 26,37-39; podkreślenie dodane).

 

Wyrażenie „ogarnął mnie smutek aż do śmierci” (werset 38) opisuje najgłębszy stan emocjonalny, jaki może przeżyć żywa dusza. Marek przedstawia Jezusa jako „głęboko zmartwionego i zaniepokojonego” (Mk 14:33). Pan poprosił swoich uczniów, aby czuwali wraz z Nim.

 

Dlaczego uczniowie Jezusa nie mogli pozostać na czuwaniu? Jakie czynniki sprawiły, że uczniowie zasnęli, gdy On potrzebował ich modlitwy? Czy doświadczyłeś w swoim życiu bolesnej chwili w Getsemani? Jakie pozytywne skutki wyniknęły z tego czasu?

 

Dla Jezusa był to czas duchowej walki i intensywnego fizycznego cierpienia. Uczniowie nie mogli pozostać na czuwaniu, być może dlatego, że oni również zmagali się z duchową walką, byli wyczerpani i emocjonalnie wyczerpani i nie chcieli stawić czoła temu, co się działo. Łukasz opisał Jezusa jako „będącego w udręce, modlącego się jeszcze gorliwiej, a Jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię” (Łk 22:44). Greckie słowo przetłumaczone jako „udręka” jest źródłem naszego angielskiego słowa „agony” (agonia). Słowo to jest używane w odniesieniu do kogoś, kto toczy walkę z ogromnym strachem.[2]

 

Jim Bishop w swojej książce „The Day Christ Died” (Dzień, w którym umarł Chrystus) komentuje fakt, że Jego pot był jak krople krwi:

 

Z medycznego punktu widzenia nazywa się to hematidrosis. Występuje to, gdy strach nakłada się na strach, gdy agonia cierpienia nakłada się na wcześniejsze cierpienie, aż osoba o wysokiej wrażliwości nie jest już w stanie znieść bólu. W tym momencie pacjent zazwyczaj traci przytomność. Gdy tak się nie dzieje, naczynia włosowate podskórne czasami rozszerzają się tak bardzo, że w kontakcie z gruczołami potowymi pękają. Krew wydostaje się wraz z potem i zwykle pojawia się na całym ciele.[3]

 

Podobna sytuacja miała miejsce podczas II wojny światowej, kiedy niemieckie samoloty bombardowały Londyn noc po nocy w ramach operacji znanej jako Blitz. Ciągłe niemieckie bombardowania spowodowały kilka przypadków hematidrosis wśród londyńczyków, którzy byli zmuszeni mieszkać w podziemnych stacjach kolejowych, słuchając spadających bomb i czując, jak trzęsie się ziemia. Strach i stres sprawiły, że niektórzy ludzie pocili się krwią.

 

Niektórzy uważają, że słowa Łukasza: „Jego pot był jak krople krwi”, nie oznaczają, że Jezus krwawił przez gruczoły potowe. Uważają, że były to po prostu duże krople potu. Kierując się tym rozumowaniem, twierdzą, że właściwą interpretacją jest to, że stres sprawił, iż pocił się bardziej niż zwykle. Jeśli jednak to prawda, to dlaczego wspomniano o krwi? To nie wysoka temperatura sprawiła, że Chrystus się pocił, ponieważ kilka godzin później tej nocy było tak zimno, że Piotr ogrzewał się przy ognisku wśród oprawców Jezusa na dziedzińcu Kajfasza. Jezus nie pocił się z powodu gorąca, ale raczej z powodu energii swoich żarliwych modlitw lub być może strachu lub stresu. Jeśli pocił się krwią w świetle księżyca, mogło to być widoczne na Jego tunice, gdy podszedł do uczniów. Zostawiam wam decyzję, która interpretacja wydaje się wam najbardziej wiarygodna. Uważam, że Pismo Święte wspomina o kroplach krwi, ponieważ On pocił się krwią.

 

Mateusz napisał o kielichu, który Chrystus musiał wypić: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ten kielich mnie ominie. Jednak nie jak ja chcę, ale jak Ty chcesz” (Mt 26,39).

 

Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Niech ten kielich ode mnie odejdzie” (Łk 22:42)? Co symbolizował ten kielich i dlaczego Pan chciał, aby go ominął?

 

Obudźcie się, obudźcie się! Powstań, Jerozolimo, ty, która piłaś z ręki Pana kielich Jego gniewu, ty, która opróżniłaś do dna puchar, który sprawia, że ludzie się chwieją (Izajasz 51:17).

 

Kielich symbolizował gniew Boży wylany na grzech. W ogrodzie Eden na ludzkość spadła klątwa, gdy pierwszy człowiek, Adam, zgrzeszył. Zasługujemy na śmierć duchową i oddzielenie od Boga z powodu naszych grzechów, buntu i złych wyborów, których wszyscy dokonaliśmy. W ogrodzie Eden Bóg powiedział Adamowi, że gdy zje owoc z drzewa poznania dobra i zła, na pewno umrze. Adam nie umarł fizycznie w dniu, w którym zjadł owoc z drzewa poznania, ale został duchowo oddzielony od Boga, co stworzyło barierę między Bogiem a człowiekiem; w oczach Boga był to stan śmierci. Prorok Ezechiel mówił o tej karze za grzech, gdy powiedział: „Dusza, która grzeszy, ta umrze” (Ezechiel 18:4, 20).

 

 

 

Gdyby istniał jakikolwiek inny sposób na osiągnięcie odkupienia, Ojciec by go wybrał. Nie było żadnej alternatywy poza tym, by umiłowany Syn Boży został złożony w ofierze w upokorzeniu, intensywnym fizycznym i emocjonalnym cierpieniu oraz w męczącej śmierci przez ukrzyżowanie. Nie było innego rozwiązania dla Bożej sprawiedliwości i Jego miłości. Chrześcijaństwo jest pod tym względem wyjątkowe, ponieważ w żadnej innej religii nie widać Bożej łaski. Była tylko JEDNA DROGA, a polegała ona na tym, że sam Bóg stał się zastępcą. Trzeba było złożyć doskonałą ofiarę. Jezus był jedyną ofiarą wystarczającą do naszego pojednania. We wszystkich innych religiach człowiek musi przestrzegać zestawu zasad, aby zaspokoić wymagania swojego boga, ale żadne przestrzeganie zasad nie może wypełnić wewnętrznej pustki w sercu człowieka, która domaga się przebaczenia.

 

Widzimy tu objawioną miłość Boga, gdyż to Pan zaplanował Operację Odkupienia. W osobie swojego Syna sam Bóg zapłacił zastępczą cenę odkupienia – ofiarną cenę śmierci za grzech. Cena ta jest dla nas darmowa, ale nie tania; nasze wybawienie od grzechu kosztowało Boga Jego Syna. On zajął miejsce człowieka. Wyrok był stanowczy i sprawiedliwy: dusza, która grzeszy, umrze, ale Jezus, Syn Boży, zajął nasze miejsce, tj. sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby przyprowadzić nas do Boga.

 

Albowiem Chrystus raz na zawsze umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przybliżyć do Boga. Został zabity w ciele, ale ożywiony przez Ducha (1 Piotra 3:18).

 

Miłość Boża powiedziała „nie” modlitwie Jezusa, aby ten kielich minął Go; był to jedyny przypadek, kiedy modlitwa Chrystusa została odrzucona. Nie było innego wyjścia, jak tylko wziąć ten kielich i wypić go do dna.

 

Nie ma zbawienia w nikim innym, gdyż nie ma pod niebem żadnego innego imienia, dane ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12).

 

Kiedy w pełni pojmujemy wszystko, co Bóg dla nas uczynił, naszą jedyną odpowiedzią jest miłość do Tego, który umożliwił nam wolność i wybawienie od grzechu.

 

Dlaczego Jezus musiał stać się grzechem: zastępcza ofiara

 

Co Chrystus tak bardzo pogardzał, że zapytał Ojca, czy istnieje inna droga?

 

Wierzę, że powodem było coś więcej niż tylko upokorzenie Syna Bożego z rąk złych ludzi i więcej niż ból, jaki miał On cierpieć podczas ukrzyżowania. To, co naprawdę się różniło, to fakt, że Chrystus został splamiony naszym grzechem. Kiedy zmagamy się z grzechem, szukamy świętości i wyzwolenia od grzesznych myśli i czynów. Jako chrześcijanie walczymy z grzechem na trzech różnych polach bitwy jednocześnie: w systemie świata, w którym żyjemy, w naszej grzesznej naturze oraz przeciwko naszemu przeciwnikowi, diabłu, wraz z jego demonami. Autor Listu do Hebrajczyków mówił o pokusie, przed którą wszyscy stajemy, stwierdzając, że bez względu na to, jak ciężko walczymy, nie jest to nawet zbliżone do niewidzialnej walki, z jaką zmagał się Jezus tamtej nocy. „W waszej walce z grzechem nie opieraliście się jeszcze aż do przelania krwi” (List do Hebrajczyków 12:4).

 

Trudno nam być świętymi, ponieważ nasza naturalna skłonność, nasza domyślna natura, skłania się ku grzechowi. Jednak w przypadku naszego Pana Jezusa było zupełnie inaczej. On nigdy nie doświadczył grzechu i zawsze był święty, ponieważ narodził się z dziewicy przez Ducha Świętego. Chrystus nie został poczęty w zwykły sposób, dlatego nie odziedziczył grzesznej natury. Jezus przez całe swoje życie pozostawał wolny od grzechu, umierając jako niewinne Baranek za nas i za nas samych. Apostoł Piotr przebywał z Jezusem przez ponad trzy lata i mówił o Chrystusie: „On nie popełnił grzechu, a w Jego ustach nie znaleziono podstępu” (1 Piotra 2:22). Jako istota święta, Bóg w ciele, zmaganiem Chrystusa tego dnia w ogrodzie było wzięcie na siebie grzechu i stanie się jego żywym ucieleśnieniem. Jego wysiłek nie był skierowany przeciwko grzechowi, ale polegał na tym, by stać się grzechem, podczas gdy każda cząstka Jego świętej istoty krzyczała przeciwko niemu. „Twoje oczy są zbyt czyste, by patrzeć na zło, i nie możesz patrzeć przychylnie na niegodziwość” (Habakuk 1:13).

 

Jego naturalną skłonnością, to znaczy każdym impulsem Jego boskiej istoty, było nienawidzić grzechu, a jednak musiał wziąć na siebie grzech, aby uczynić nas świętymi. Jakże piękna jest Jego miłość! „Bóg tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą” (2 Koryntian 5:21). Pokusa, przed którą stanął, polegała na porzuceniu planu Ojca i ucieczce przed „wypiciem kielicha”. Chociaż każda część Jego świętej istoty brzydziła się grzechem, musiał On przyjąć grzech, cały grzech wszechczasów i całej ludzkości. Najgorsze grzechy miały zostać złożone na Nim jako na Baranku Bożym, który ponosi ofiarę przebłagalną, tak jak arcykapłan w Dzień Pojednania kładł ręce na zwierzęciu, które miało zostać złożone w ofierze za grzechy narodu; w ten sposób planem Ojca było, aby Jezus „wziął na siebie” każdy grzech, jaki ty i ja kiedykolwiek popełniliśmy, nie tylko te obecne, ale także te z przeszłości i przyszłości. Dlatego Chrystus zawołał z krzyża: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27:46).

 

Przez cały ten czas Jezus pozostał niezachwiany w swoim posłuszeństwie wobec Ojca. To, co w oczach ludzi, a nawet wśród Jego najbliższych na ziemi, wydawało się porażką, było w rzeczywistości największym zwycięstwem, jakie kiedykolwiek odnieśliśmy nad grzechem i śmiercią. Paul Billheimer w swojej znakomitej książce „Destined for the Throne” pisze:

 

W swoich wysiłkach, by zmusić Jezusa do buntu przeciwko Jego niebiańskiemu Ojcu i przeniesienia lojalności na siebie, szatan doprowadził Jezusa aż do śmierci, „nawet śmierci na krzyżu”. Kiedy w końcu Jezus pochylił głowę w śmiertelnej agonii i oddał ducha, ani razu nie zawiodł w swoim posłuszeństwie wobec Ojca Niebieskiego, szatan został pokonany. Ponieważ wielkim celem szatana we wszystkim, co robił, było wywołanie choćby jednej małej myśli buntu przeciwko Ojcu, kiedy Jezus nie uległ tej presji, zwyciężył – choć czyniąc to, umarł.

 

Kiedy wyniki Kalwarii zostaną odpowiednio ocenione, ukażą się one w prawdziwym świetle: jako triumf wieków. Kiedy Jezus umarł, nie zawiodł nawet w najmniejszym szczególe, a Jego śmierć nie tylko pokonała zamiar szatana, by uzyskać nad Nim władzę – ale także unieważniła wszelkie prawne roszczenia szatana wobec ziemi i całej ludzkości. Zgodnie z powszechnym prawem, kiedy człowiek popełnia morderstwo, podlega karze śmierci. Skazany morderca traci swoje życie. Niszczy samego siebie. Kiedy szatan doprowadził do śmierci Jezusa, po raz pierwszy w swojej wielowiekowej historii stał się mordercą.

 

Ten, który miał „władzę nad śmiercią”, bezkarnie zabijał miliony ludzi od upadku Adama, ponieważ miał do tego prawo. Jako właściciel niewolników szatan miał prawo do Adama i jego potomstwa. Mógł z nimi robić, co tylko chciał. Jednak ten, „który miał władzę nad śmiercią” i korzystał z niej wobec niezliczonych milionów ludzi, ciesząc się pełnym immunitetem, popełnił teraz największą pomyłkę w całej swojej diabelskiej karierze… sprowadził na siebie wyrok śmierci. [4]

 

Czy kiedykolwiek poddałeś swoją wolę Bogu? Czy twoja wola jest w twoich rękach, czy w rękach Pana? Słynny angielski krykiecista, C.T. Studd, urodził się w bogactwie i luksusie w latach 70. XIX wieku. Otrzymał najlepsze wykształcenie w szkole z internatem ( ), jakie można było kupić za pieniądze, uczęszczając na Uniwersytet Cambridge, gdzie został kapitanem angielskiej reprezentacji narodowej w krykiecie. C.T. Studd był uważany za największego krykieta w Anglii. Miał wszystko, co można sobie wymarzyć, w tym pokaźną fortunę odziedziczoną po śmierci ojca. Jednak Bóg miał dla niego inny plan niż bogactwo tego świata. Wziął udział w wykładzie D.L. Moody'ego o Chrystusie i oddał swoje życie Panu. Zdecydował się zrezygnować ze swojego majątku i fortuny, aby poświęcić się pracy misyjnej, podróżując nawet do Chin, Indii i Afryki. Wielu uważało tę decyzję za lekkomyślną i ogromną stratę talentu i umiejętności. Jednak dla Studda i sześciu innych osób, które do niego dołączyły, była to szansa na pełne wykorzystanie swoich darów. Podporządkowali swoją wolę Bożemu powołaniu i celom. „Niech się stanie nie moja wola, lecz Twoja”. C. T. Studd powiedział kiedyś:

 

Jeśli Jezus Chrystus jest Bogiem i umarł za mnie, to żadna ofiara nie jest dla mnie zbyt wielka, bym ją dla Niego złożył.

 

W różnych momentach, kiedy byłem bliski śmierci, uświadomiłem sobie, że to nie ja kontroluję dzień, w którym umrę, ale Jezus! Chrystus mógł wybrać łatwiejsze wyjście, wzywając na pomoc swoich aniołów, ale tego nie zrobił. Przyjął kielich gniewu, na który zasłużyliśmy.

 

Moc słów „JESTEM”: dlaczego żołnierze upadli w Getsemani

 

Mając pełny obraz tego, co wydarzyło się w Getsemani, przeczytajmy teraz relację Jana o aresztowaniu Chrystusa.

 

1 Gdy skończył modlitwę, Jezus wyszedł wraz ze swoimi uczniami i przeszedł przez dolinę potoku Kidron. Po drugiej stronie znajdował się ogród, do którego wszedł wraz ze swoimi uczniami. 2 Judasz, który Go zdradził, znał to miejsce, ponieważ Jezus często spotykał się tam ze swoimi uczniami. 3 Judas więc przyszedł do ogrodu, prowadząc oddział żołnierzy i kilku urzędników od arcykapłanów i faryzeuszy. Niosli pochodnie, latarnie i broń. 4 Jezus, wiedząc wszystko, co miało się z nim stać, wyszedł i zapytał ich: „Kogo szukacie?” 5 „Jezusa z Nazaretu” – odpowiedzieli. „To ja” – rzekł Jezus. (A Judasz, zdrajca, stał tam razem z nimi.) 6 Kiedy Jezus powiedział: „To ja”, cofnęli się i upadli na ziemię. 7 Znowu zapytał ich: „Kogo szukacie?”. „Jezusa z Nazaretu” – powiedzieli. 8 Jezus odpowiedział: „Powiedziałem wam, że to ja. Jeśli mnie szukacie, to tych ludzi puśćcie”. 9 Stało się to, aby się wypełniły słowa, które wypowiedział: „Nie straciłem nikogo z tych, których mi dałeś”. 10 Wtedy Szymon Piotr, który miał miecz, wyciągnął go i uderzył sługę arcykapłana, odcinając mu prawe ucho. (Sługa ten nazywał się Malchus.) 11 Jezus rzekł do Piotra: „Odłóż miecz! Czyż nie mam wypić kielicha, który dał mi Ojciec?” 12Wtedy oddział żołnierzy wraz z dowódcą i żydowskimi urzędnikami aresztował Jezusa. Związali go 13 i zaprowadzili najpierw do Annasza, który był teściem Kajfasza, arcykapłana w tym roku. 14 To właśnie Kajfasz doradził przywódcom żydowskim, że lepiej będzie, jeśli jeden człowiek umrze za lud (J 18,1-14).

 

Judasz wiedział, gdzie Jezus często nocował, więc przyprowadził oddział rzymskich żołnierzy i urzędników z kierownictwa religijnego. Greckie słowo speira, tłumaczone jako „oddział”, odnosi się do konkretnej podgrupy rzymskich żołnierzy wysłanych z twierdzy Antonia po północno-zachodniej stronie Wzgórza Świątynnego, gdzie rezydował Piłat i stacjonował rzymski garnizon. Ta podgrupa składała się z 450 żołnierzy, wraz ze strażą świątynną wysłaną przez arcykapłanów i faryzeuszy. Niektórzy szacują, że żołnierzy mogło być nawet 600.

 

Dlaczego tak wielu? Prawdopodobnie dlatego, że spodziewali się walki i sądzili, iż w ogrodzie wraz z Chrystusem może przebywać więcej Jego uczniów. Być może zabrali ze sobą latarnie, ponieważ spodziewali się, że Jezus się ukryje. Pan nie czekał, aż przyjdą Go szukać; to On przejął inicjatywę. Wyszedł z ogrodu do nich (J 18,4). Troszczył się o swoich uczniów, aby Jego modlitwa o ochronę z 17 rozdziału Ewangelii Jana została wysłuchana podczas aresztowania. Miał kontrolę nad całą sytuacją. Zapytał ich: „Kogo szukacie?”. 5 „Jezusa z Nazaretu” – odpowiedzieli. „To ja” – rzekł Jezus (a zdradca Judasz stał tam razem z nimi). 6 Gdy Jezus powiedział: „To ja”, cofnęli się i upadli na ziemię” (J 18,4-6).

 

Żołnierze ci przybyli uzbrojeni w miecze i pałki, gotowi do walki. Żołnierze rzymscy byli znani ze swojej odwagi i rzadko padali na ziemię. Wyobraźcie sobie tę scenę, gdy ta liczna grupa upadła pod potężną obecnością Pana. Kiedy Jezus wypowiedział grecką formę imienia Boga, „JESTEM” (egō eimi), rzymscy żołnierze upadli na ziemię. (Słowo „On” nie występuje w oryginalnym tekście greckim i zostało dodane przez tłumaczy, aby stwierdzenie to było bardziej naturalne w języku angielskim).

 

W Ewangelii św. Jana wielokrotnie widzimy, jak Jezus dodaje imię Boga do różnych aspektów swojego charakteru, takich jak „Ja jestem Bramą”, „Ja jestem Dobrym Pasterzem”, „Ja jestem Światłością Świata” i „Ja jestem Drogą”, między innymi. Był to pokaz nadprzyrodzonej mocy przed tymi żołnierzami. Jezus pokazywał żołnierzom, że dobrowolnie oddaje się w ich ręce i nie jest pojmany siłą. Cóż to musiała być potężna scena — setki mężczyzn przerażonych jednym Człowiekiem i Jego jedenastoma uczniami, z których tylko jeden używał miecza w obronie. Dwukrotnie Jezus zapytał ich: „Kogo szukacie?” (wersety 4-7), zanim zapewnił uwolnienie swoich uczniów. Jan opowiada nam, że w tym momencie Piotr wyciągnął swój krótki miecz i odciął ucho słudze arcykapłana.

 

10 Wtedy Szymon Piotr, który miał miecz, wyciągnął go i uderzył sługę arcykapłana, odcinając mu prawe ucho. (Sługa ten nazywał się Malchus.) 11 Jezus rzekł do Piotra: „Odłóż miecz! Czyż nie mam wypić kielicha, który mi dał Ojciec?” (J 18,10-11).

 

W swoim zwyczajowym porywczości Piotr zamachnął się mieczem na sługę arcykapłana, Malchusa, odcinając mu ucho. Dlaczego 450 żołnierzy nie zaatakowało Piotra i uczniów po jego impulsywnym czynie? Chociaż Pismo Święte nie wyjaśnia tego jednoznacznie, wydaje się, że obecność Pana zaniepokoiła żołnierzy. Po raz kolejny Jezus zachował pełną kontrolę nad sytuacją, przypominając Piotrowi, że tak musi się stać (werset 11) i że musi wypić kielich cierpienia, aby zgładzić grzechy wszystkich ludzi. Uzdrowienie ucha Malchusa nastąpiło natychmiast. Nie trzeba było szukać ucha przy pomocy latarni ani zakładać bandaży. Łukasz pisze, że Jezus dotknął ucha Malchusa i w cudowny sposób je uzdrowił: „Dotknął ucha tego człowieka i uzdrowił go” (Łk 22:51). Zastanawiam się, czy Malchus znalazł później swoje odcięte ucho w ziemi, po tym jak Jezusa odprowadzono.

 

Mateusz napisał, że Jezus powiedział, iż tak musi się stać:

 

53 Czy myślisz, że nie mogę wezwać mojego Ojca, a On natychmiast postawi do mojej dyspozycji więcej niż dwanaście legionów aniołów? 54 Ale jak w takim razie wypełniłyby się Pisma, które mówią, że tak musi się stać? (Mateusz 26:53-54).

 

Chrystus nie uciekł, ale zawsze zachowywał kontrolę, stawiając czoła uzbrojonym żołnierzom.

 

Czy kiedykolwiek znalazłeś się w sytuacji zagrażającej życiu? Jak zareagowałeś i jak to zmieniło twoje spojrzenie na życie?

 

Nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas droga, gdy reagujemy na sytuacje słowami: „Niech się stanie Twoja wola”. Taka reakcja może być trudna, ponieważ nigdy nie wiemy, jak Bóg nas poprowadzi ani dokąd nas zaprowadzi jako wierzących, ale gdy oddajemy nasze życie i wolę w Jego ręce, odczuwamy pokój, który przewyższa wszelkie zrozumienie.

 

Wielu z was znajduje się na rozdrożu w Getsemani. Pamiętajcie, że Getsemani oznacza „tłocznię oliwną”. Tak jak oliwka musi zostać zmiażdżona, by wydać oliwę służącą jako światło, tak nasz największy wpływ często wynika z okresów największych prób. Jeśli czujecie się teraz „przytłoczeni”, poproście Boga, by wykorzystał tę presję do wytworzenia „oliwy” (mocy Ducha Świętego) w waszym życiu. Słowo Boże mówi nam:

 

Skierujmy nasze oczy na Jezusa, autora i doskonałego wyznawcę naszej wiary, który dla radości, która była przed Nim, znosił krzyż, nie zważając na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga (List do Hebrajczyków 12:2).

 

Modlitwa: Dziękujemy Ci, Panie, za wybór, którego dokonałeś w Getsemani. Spojrzałeś w przyszłość i ujrzałeś każdego z nas, a radość napełniła Twoje serce, co dało Ci siłę do zniesienia tego, co Cię spotkało. Pomóż nam powierzyć naszą wolę i nasze życie w Twoje ręce i zaufać Tobie. Amen.

 

Keith Thomas
www.groupbiblestudy.com
Facebook: keith.thomas.549
E-mail: keiththomas@groupbiblestudy.com
YouTube: https://www.youtube.com/@keiththomas7/videos

 

 

[1] R. Kent Hughes. „Jan, abyście uwierzyli”. Seria „Preaching the Word”. Wydawnictwo Crossway, strona 414.

[2] William Barclay. „The Daily Study Bible”, Ewangelia Łukasza. Wydawnictwo Saint Andrew Press, strona 271.

[3] Jim Bishop. Dzień, w którym umarł Chrystus. Wydawnictwo Harper San Francisco, strona 169.

[4] Paul E. Billheimer, „Destined For The Throne”, wydawnictwo Bethany House Publishers, wydanie poprawione z 1996 r., strony 80–81.

Donate

Your donation to this ministry will help us to continue providing free bible studies to people across the globe in many different languages.

Frequency

One time

Weekly

Monthly

Yearly

Amount

$20

$50

$100

Other

bottom of page