top of page

Aby uzyskać więcej materiałów w języku polskim, kliknij tutaj.

 
 
 

3. How to Overcome Failure - Lessons from Peter's Denial of Jesus

3. Jak przezwyciezyc porazke: lekcje plynace z zaparcia sie Piotra od Jezusa

Ostatni dzień Jezusa na ziemi

 

W trzech przypadkach, w których apostoł Piotr zaparł się Jezusa, widzimy historię podobną do tego, czego doświadcza wiele osób na swojej drodze naśladowania Chrystusa. Historia zaparcia się Piotra pod presją i ze strachu powinna przynieść nam pocieszenie i zachętę. Wróg wprowadził wielu wierzących w błąd, sprawiając, że myślą, iż popełnili „grzech nie do przebaczenia”. Dlatego Duch Święty natchnął autorów Ewangelii, aby podkreślili doświadczenie Piotra obok głównej historii ukrzyżowania. Mamy dostrzec, że Bóg jest pełen łaski, miłosierdzia i przebaczenia wobec tych, którzy poprzez swoje czyny zaparli się Chrystusa.

 

Pocieszenie w historii porażki Piotra

 

Była prawdopodobnie już północ, kiedy Jezus został aresztowany w Ogrodzie Getsemani. Jan opowiada nam, że związali Chrystusa, zanim zaprowadzili Go przez potok Kidron do pałacu arcykapłana po zachodniej stronie terenu świątyni. Annas pełnił funkcję arcykapłana przez dziesięć lat, a stanowisko to miało być dożywotnią rolą, ale rzymski prokurator Gratus go usunął. Zięć Annasa, Kajfasz, nosił tytuł arcykapłana, ale był raczej marionetką w rękach Annasa (Dz 4,6). Annas był nadal postrzegany jako najbardziej wpływowa postać w życiu politycznym i społecznym Izraela. Annas i Kajfasz mieszkali w kompleksie rezydencji arcykapłana, oddzielonym dziedzińcem. Żyjąc w luksusie dzięki różnym sposobom zarabiania pieniędzy, cieszyli się silną ochroną w postaci murów, bram, służby i strażników. Przeanalizujemy zapisy wszystkich czterech ewangelistów, aby uzyskać pełny obraz całej historii.

 

54 Wtedy pochwycili Go, wyprowadzili i zaprowadzili do domu arcykapłana. Piotr szedł za nimi z daleka. 55 Gdy jednak rozpalili ogień na środku dziedzińca i usiedli razem, Piotr usiadł z nimi (Łk 22:54-55).

 

Miejsce akcji: dziedziniec arcykapłana

 

Łukasz, Mateusz i Marek zauważają, że Piotr podążał za „wielkim tłumem” (Mt 26:47) z pewnej odległości. Jak wspomnieliśmy w naszym poprzednim studium na temat aresztowania Chrystusa w Ogrodzie Getsemani, w akcji brało udział ponad 450 rzymskich żołnierzy oraz strażnicy świątynni, co daje łączną liczbę około 600 osób. Po aresztowaniu Jezusa jedenastu uczniów rozbiegło się, ale dwóch z nich spotkało się po drodze i nadal podążało za wielkim tłumem. Łukasz nie precyzuje, kim był ten drugi uczeń, ale prawdopodobnie był to apostoł Jan. Zazwyczaj Jan rzadko mówił o sobie. Oto, co napisał Jan:

 

15 Szymon Piotr i inny uczeń szli za Jezusem. Ponieważ ten uczeń był znany arcykapłanowi, wszedł wraz z Jezusem na dziedziniec arcykapłana, 16 ale Piotr musiał czekać na zewnątrz przy drzwiach. Ten drugi uczeń, znany arcykapłanowi, wrócił, porozmawiał z dziewczyną pełniącą tam służbę i wprowadził Piotra do środka. 17 „Nie jesteś jednym z jego uczniów, prawda?” – zapytała Piotra dziewczyna przy drzwiach. Odpowiedział: „Nie jestem”. 18 Było zimno, a słudzy i urzędnicy stali wokół ogniska, które rozpalili, aby się ogrzać. Piotr również stał z nimi, ogrzewając się (J 18,15-18).

 

Jak myślisz, jakie myśli krążyły w głowie Piotra, gdy podążał z daleka, stopniowo zbliżając się do pałacu arcykapłana?

 

Myśli Piotra prawdopodobnie skupiały się na słowach, które skierował do Jezusa, w których wyraził, że nie odstąpi od Niego i jest gotowy stawić czoła uwięzieniu i śmierci (Łk 22:33). Miał nadmierną pewność co do swoich zdolności i charakteru. Być może chciał udowodnić, że Chrystus się myli, ponieważ Jezus wcześniej powiedział, że Piotr zaprze się Go, zanim minie noc. Zauważcie, że Pan nazwał Piotra imieniem Szymon, imieniem, które nosił przed spotkaniem z Chrystusem, jakby przypominając mu, że często powracał do cech, które miał przed zostaniem uczniem.

 

31 „Szymonie, Szymonie, szatan zażądał, by was przesiać jak pszenicę. 32 Ale modliłem się za ciebie, Szymonie, aby twoja wiara nie ustała. A gdy się nawrócisz, umacniaj swoich braci”. 33 On jednak odpowiedział: „Panie, jestem gotów pójść z Tobą do więzienia i na śmierć”. 34 Jezus odpowiedział: „Powiadam ci, Piotrze, zanim dziś zapieje kur, trzy razy zaprzesz się, że mnie znasz” (Łk 22:31-34, podkreślenie moje).

 

Szymon Piotr wciąż nie był gotowy na odpowiedzialność, jaką Bóg na niego nałożył. Był zbyt pewny siebie. Tak więc pytanie, które dziś przed nami stoi, brzmi: w jaki sposób Bóg zmienia nasze życie, gdy nie dorastamy do tego, kim On chce, abyśmy byli? Nasz fragment o Piotrze pomoże nam dostrzec, jak działa Bóg.

 

Przemieniające dzieło Ducha Świętego

 

Kiedy jesteśmy przekonani, że wszystko mamy pod kontrolą, stajemy się bardziej podatni na ataki naszego wroga, szatana. Apostoł Paweł napisał o tym, mówiąc: „Jeśli więc myślisz, że stoisz mocno, uważaj, abyś nie upadł!” (1 List do Koryntian 10:12). Piotr miał być przywódcą i wzorem do naśladowania dla otaczających go ludzi, więc Bóg musiał zająć się jego zbytnią pewnością siebie, poddając go próbie – testowi, który wzmocniłby go, gdy tylko powróciłby do polegania na Chrystusie.

 

Autor tego tekstu kroczy z Chrystusem już od ponad czterdziestu ośmiu lat i odkrył, że Bóg nieustannie działa w naszym życiu (Filipian 2:13), aby nas przemieniać i upodabniać do Siebie. Paweł opisuje ten proces jako coś, co zaczyna się powoli i rozwija się z czasem, gdy jesteśmy posłuszni Duchowi Bożemu. Gdy tak się dzieje, odzwierciedlamy Jego chwałę, a nasze przemienione życie pozytywnie wpływa na otaczających nas ludzi.

 

A my wszyscy, z odsłoniętymi twarzami, odbijamy chwałę Pana i jesteśmy przemieniani w Jego podobieństwo z coraz większą chwałą, która pochodzi od Pana, który jest Duchem (2 Koryntian 3:18).

 

Greckie słowo „metamorphoō” oznacza „przemienić się”. Oznacza ono „zmianę miejsca, stanu lub formy; przemianę, przekształcenie, zasadniczą zmianę”. W kontekście przemiany duchowej odnosi się ono do niewidzialnego procesu zachodzącego w życiu chrześcijan. Zmiana ta następuje w trakcie naszego życia w tym świecie. W sytuacji, z którą mamy dziś do czynienia, Piotr wciąż przechodził proces formacji tuż przed ukrzyżowaniem. Henry Ward Beecher ujął to w ten sposób: „Szczęście nie jest celem życia; celem jest charakter”. Kiedy stajemy się uczniami Pana Jezusa, Bóg działa w naszym życiu, aby ukształtować nas na ludzi o silnym charakterze, a nasz charakter mierzy się naszymi reakcjami na życiowe próby i trudności. Bóg jest zdecydowany zapewnić, że Piotr będzie owocny, nie dzięki swoim zdolnościom, ale poprzez całkowite poleganie na swoim Panu. To samo dotyczy nas wszystkich, którzy podążamy za Chrystusem.

 

Piotr wyrzeka się Jezusa

 

Trzymając się na dystans, Piotr prawdopodobnie czuł strach. Nie miał możliwości dowiedzieć się, czy to były jego ostatnie chwile. Widział moc Jezusa, gdy wszyscy rzymscy żołnierze w Getsemani upadli na ziemię na samą wzmiankę kilku prostych słów Chrystusa. Z pewnością przeszło mu przez głowę pytanie: dlaczego Pan okazał taką moc, a mimo to pozwolił żołnierzom aresztować Go? Dlaczego Chrystus nie uciekł? Dlaczego Jezus pozwolił się pojmać? Kiedy obaj podążali za Jezusem do pałacu arcykapłana, Piotr zebrał się na odwagę, być może myśląc, że będzie mógł być świadkiem Chrystusa podczas ewentualnego procesu.

 

W pałacu arcykapłana Jezus został najpierw zaprowadzony do rezydencji Annasza, który zaczął przesłuchiwać Chrystusa w nadziei, że wyciągnie z Niego coś, a konkretnie znajdzie zarzut, by oskarżyć Chrystusa podczas procesu przed Sanhedrynem, siedemdziesięcioma starszymi sprawującymi władzę. Prawo wymagało, aby w sprawie o karę śmierci zasiadało co najmniej dwudziestu trzech członków Sanhedrynu, a Annasz wiedział, że jego zięć, Kajfasz, zbiera wystarczającą liczbę członków, aby przeprowadzić postępowanie. Ponadto prawo zabraniało sądzenia kogoś, gdy było jeszcze ciemno.

 

Jak Piotr i Jan przedostali się obok strażnika przy bramie na teren rezydencji arcykapłana? Sugerowano, że Jan, rybak z Galilei, mógł być dostawcą świeżych ryb do domu arcykapłana, dzięki czemu był znany służbie i rodzinie arcykapłana. To czysta spekulacja, ale Piotr bał się, że zostanie rozpoznany i powiązany z Jezusem.

 

Kiedy Piotr i Jan dotarli do pałacu, Jan zapukał do zewnętrznej bramy dziedzińca. Znając sługi, udało mu się jako pierwszy wejść do środka, a następnie wrócił z służącą, aby wpuścić również Piotra. Wygląda na to, że po wejściu do środka obaj się rozstali. Nie wiemy dlaczego, ale powodem mogła być obawa Piotra przed spotkaniem z Malchusem, sługą arcykapłana, któremu Piotr odciął ucho. Być może Jan wszedł do środka, aby przez kilka następnych godzin przysłuchiwać się rozmowom przywódców dotyczącym różnych postępowań sądowych. Ponieważ tego wieczoru było zimno, Piotr ogrzewał się przy ognisku.

 

Dlaczego Piotr zaparł się Jezusa? Pułapka pewności siebie

 

56 Służąca zobaczyła go siedzącego w świetle ognia. Przyjrzała mu się uważnie i powiedziała: „Ten człowiek był z nim”. 57 Ale on zaprzeczył. „Kobieto, nie znam go” – powiedział. 58 Nieco później ktoś inny go zobaczył i powiedział: „Ty też jesteś jednym z nich”. „Człowieku, nie jestem!” – odparł Piotr (Łk 22:56-58).

 

Co sprawiło, że apostoł Piotr zaparł się przed służącą, że jest uczniem? Czy to pierwsze zaparcie się mogło wynikać z obawy, że dziewczyna zaalarmuje żołnierzy? Nie możemy wiedzieć, jakie obawy miał w tym momencie. Należy docenić Piotra za to, że w ogóle wszedł na dziedziniec arcykapłana i pozostał tam przez chwilę. Łukasz informuje nas, że po pierwszym zaparciu się usiadł z grupą ludzi ogrzewających się przy ognisku (Łk 22:55). Najwyraźniej młoda dziewczyna nie uwierzyła w pierwsze zaparcie się Piotra i podeszła bliżej, aby przyjrzeć się jego twarzy w blasku ognia. Mateusz informuje nas, że zaparcie się przy ognisku miało miejsce przed grupą ludzi:

 

69 Piotr siedział na dziedzińcu, a podeszła do niego służąca. „Ty też byłeś z Jezusem z Galilei” – powiedziała. 70 Ale on zaparł się tego przed wszystkimi. „Nie wiem, o czym mówisz” – odparł (Mt 26,69-70).

 

Łukasz pisze, że służąca przyjrzała się uważnie Piotrowi, który siedział z innymi przed ogniskiem, zanim go oskarżyła, mówiąc: „Ten człowiek też był z nim” (Łk 22,56). Jego zaparcie się przed tymi, którzy siedzieli przy ognisku, było jego drugim zaparciem się. To nagłe oskarżenie pokazuje, jak często przychodzi do nas pokusa. Dajemy wrogowi palec, a on bierze całą rękę. Dajemy mu rękę, a on bierze całą stopę. Dajemy metr, a on bierze kilometr. Musimy czuwać, aby nie oddać wrogowi naszych dusz nawet centymetra naszego życia. Prawdopodobnie Piotr bał się teraz, że zostanie rozpoznany, i musiał oddalić się od światła ogniska na dziedzińcu z powrotem w ciemność. Mateusz mówi nam, że udał się do bramy, próbując znaleźć wyjście.

 

71 Wyszedł więc do bramy, gdzie zobaczyła go inna dziewczyna i powiedziała do stojących tam ludzi: „Ten człowiek był z Jezusem z Nazaretu”. 72 On ponownie zaparł się tego, przysięgając: „Nie znam tego człowieka!” (Mt 26,71-72).

 

Nic nie wskazuje na to, że słudzy domowi chcieliby skrzywdzić Piotra. Pozwolono mu zaprzeć się Pana ze strachu. Łukasz napisał, że między drugim a trzecim i ostatnim zaparciem minęła godzina (22:59). Wokół trzeciego zaparcia się Jan podaje nieco więcej szczegółów, prawdopodobnie dlatego, że również był na dziedzińcu i rozpoznał osobę, która rzucała wyzwanie Jezusowi, jako krewnego Malchusa. Zgromadzeni wokół ogniska mieli teraz świadka, co sprawiło, że Piotr całkowicie stracił opanowanie. Jan napisał:

 

Jeden ze sług arcykapłana, krewny mężczyzny, któremu Piotr odciął ucho, zapytał go: „Czyż nie widziałem cię z nim w gaju oliwnym?” (J 18,26).

 

Presja ze strony świadka, a także kilku stojących w pobliżu sług, skłoniła Piotra do rzucenia na siebie przekleństw, życząc sobie gwałtownej śmierci z ręki Boga, jeśli kłamał w sprawie znajomości z Jezusem:

 

73 Po chwili stojący tam ludzie podeszli do Piotra i powiedzieli: „Na pewno jesteś jednym z nich, bo zdradza cię twój akcent”. 74 Wtedy zaczął rzucać na siebie przekleństwa i przysięgał im: „Nie znam tego człowieka!” Natychmiast zapiał kur. 75 Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa, które wypowiedział Jezus: „Zanim kur zapieje, trzy razy się mnie wyrzekniesz”. Wyszedł na zewnątrz i gorzko płakał (Mt 26,73-75).

 

Łukasz oferuje dodatkowy wgląd w to, co ostatecznie złamało serce Piotra i sprawiło, że gorzko zapłakał.

 

59 Około godziny później ktoś inny stwierdził: „Z pewnością ten człowiek był z Nim, bo jest Galilejczykiem”. 60 Piotr odparł: „Człowieku, nie wiem, o czym mówisz!” Gdy to powiedział, zapiał kur. 61 Pan odwrócił się i spojrzał prosto na Piotra. Wtedy Piotr przypomniał sobie słowa, które Pan mu powiedział: „Zanim dziś zapieje kur, trzy razy się mnie wyrzekniesz”. 62 Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał (Łk 22,59-62).

 

Trzy zaparcia się: jak narasta pokusa

 

Jakże bolesne było dla Piotra usłyszeć drugie zapianie koguta i natychmiast przypomnieć sobie słowa Jezusa, że zanim kogut zapieje, Piotr trzykrotnie zaprze się swojego Pana. W Bożej suwerenności moment, w którym Jezus został wyprowadzony z domu Annasza przez dziedziniec do Kajfasza, zbiegł się z chwilą, gdy Piotr i Jezus usłyszeli zapianie koguta. Gdy tylko trzecie zaparcie się Piotra opuściło jego usta, Pan spojrzał na niego i ich oczy spotkały się. W oczach Jezusa nie było oskarżenia, tylko smutek z powodu Piotra. Greckie słowo przetłumaczone jako „spojrzał” (werset 61) to emblepo. Słowo to opisuje wpatrujące się spojrzenie, niemal wbite w twarz. To spojrzenie Jezusa złamało serce Piotrowi; przypomniał sobie wszystkie swoje zapewnienia, że wytrzyma w godzinie próby, a zamiast tego poniósł sromotną porażkę. Wyszedł poza dziedziniec i gorzko zapłakał. Czasownik „płakał” opisuje żałobny płacz, taki jak ten, który wydaje ktoś opłakujący utratę ukochanej osoby. Był załamany swoją porażką.

 

Ewangelista D.L. Moody powiedział kiedyś: „Charakter to to, kim człowiek jest w ciemności”. Czego Bóg używa w naszym życiu, aby sprawdzać, ujawniać i oczyszczać nasz charakter?

 

Od dumy do pokoju: dlaczego Bóg ceni złamane serce

 

To świadectwo Łukasza kładzie większy nacisk na skruchę i złamanie Piotra niż na jego porażkę. Jak szybko się nawrócił! Być może nigdy nie zaparliśmy się Jezusa otwarcie, tak jak zrobił to Piotr, ale jestem pewien, że w pewnym momencie odrzuciliśmy Go poprzez nasze działania.

 

Ten fragment ma na celu pokazanie Bożego miłosierdzia i całkowitego przebaczenia. Bóg często pozwala nam przechodzić przez ból, ponieważ ból jest świetnym nauczycielem. Zazwyczaj, gdy nasze cierpienie doprowadza nas do dna i łamie naszą dumę oraz niezależność, dochodzimy do punktu, w którym szukamy Zbawiciela. Jak napisał psalmista:

 

Ofiarą dla Boga jest skruszone serce; serca skruszonego i pokornego, Boże, nie pogardzisz (Psalm 51:17).

 

Przed tymi wydarzeniami Piotr był bardzo uparty i dumny, ale teraz został złamany i pozbawiony tych wad charakteru. To właśnie w chwilach naszego złamania Bóg może wkroczyć, aby nas uzdrowić i zbawić. Boże szkolenie wykracza poza zwykłą znajomość Biblii; często wiąże się z zmiękczeniem serca. Przez 48 lat, odkąd podążam za Jezusem, odkryłem, że Bóg wykorzystuje nasze doświadczenia życiowe – utratę bliskiej osoby, trudności finansowe, a nawet codzienne próby związane z niecierpliwym dzieckiem – aby kształtować nasz charakter na wieczność.

 

Pan będzie sądził swój lud i okaże miłosierdzie swoim sługom, gdy zobaczy, że ich siły się wyczerpały i nie pozostał już nikt, ani niewolnik, ani wolny (Księga Powtórzonego Prawa 32:36).

 

Chociaż dysponujemy odpowiednimi zasobami, by toczyć własne bitwy, Pan pozwala nam kontynuować walkę, aż dojdziemy do punktu załamania i końca naszego „ja”. Duch Święty doprowadzi nas do momentu, w którym znajdziemy się bez pomocy, pozbawieni siły, by wykonać to, co należy, bez planu awaryjnego, mając jedynie Boga, do którego możemy zwrócić się o pomoc. Wtedy właśnie Bóg wkracza, by toczyć nasze bitwy w naszym imieniu. Kiedy jesteśmy słabi, jesteśmy silni w Nim (1 List do Koryntian 1:27-29). Każdemu z nas , gdy nadejdzie właściwy czas i zakończy się Boży proces łamania nas, On okazuje nam współczucie. To znaczy, kiedy widzi, że nasza siła się wyczerpała i nie mamy już żadnego planu awaryjnego, odnajdujemy całkowite wyzwolenie i polegamy na Bogu.

 

W 18 rozdziale Księgi Jeremiasza prorok został zabrany do domu garncarza i zobaczył, jak garncarz formuje gliniany dzban. Był on zniekształcony i nie miał piękna ani odpowiedniego kształtu, by nadawał się do użytku. Garncarz zdjął go z koła i zaczął od nowa z miękką gliną, formując ją tak, jak chciał. Lekcja, której Bóg nauczał Jeremiasza, Piotra i nas, polega na tym, że poprzez złamanie Bóg przemieni każdego z nas. Wszystko, czego potrzebuje, to złamane i skruszone serce.

 

Złamanie? Czym ono jest?

 

Złamanie odzwierciedla Boże działanie w życiu człowieka, prowadząc go do poddania się i całkowitego polegania na opiece Ojca. John Collinson, angielski pastor, wyraża to w ten sposób:

 

Kiedy wypełnianie woli Bożej oznacza, że nawet moi bracia w Chrystusie nie zrozumieją mnie, a ja pamiętam, że nawet Jego bracia nie rozumieli Go ani w Niego nie wierzyli, pochylam głowę, by być posłusznym i zaakceptować to niezrozumienie; to jest złamanie. Kiedy jestem fałszywie przedstawiany lub celowo źle interpretowany, a przypominam sobie, że Jezus był fałszywie oskarżony, ale milczał. Akceptuję oskarżenie, nie próbując się usprawiedliwiać; taka jest natura złamania. Kiedy ktoś inny zostaje wybrany przede mną, a ja jestem celowo pomijany, przypominam sobie, że wołali: „Precz z tym człowiekiem, a nam uwolnij Barabasza”. Pochylam głowę i akceptuję odrzucenie; to jest złamanie.

 

Kiedy moje plany zostają odłożone na bok i widzę, jak lata pracy legły w gruzach z powodu ambicji innych, przypominam sobie, że Jezus pozwolił im zaprowadzić się na krzyż. Przyjął tę porażkę, a ja pochylam głowę i akceptuję niesprawiedliwość bez goryczy; na tym polega złamanie. Kiedy konieczne jest pojednanie z Bogiem, muszę podjąć pokorną drogę wyznania i zadośćuczynienia. Przypominam sobie, że Jezus ogołocił samego siebie i uniżył się aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej, a ja pochylam głowę, gotowy znosić hańbę ujawnienia; to jest złamanie. Kiedy inni niesprawiedliwie mnie wykorzystują, ponieważ jestem chrześcijaninem, i traktują moje rzeczy jak własność publiczną, pamiętam, że rozebrali Go i podzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, a ja pochylam głowę, z radością akceptując utratę moich dóbr dla Niego; to jest złamanie.

 

Kiedy ktoś postępuje wobec mnie w sposób niewybaczalny, a ja przypominam sobie, jak został ukrzyżowany, przypominam sobie, że modlił się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Pochylam głowę i przyjmuję każde zachowanie skierowane przeciwko mnie jako dozwolone przez mojego Ojca Niebieskiego; na tym polega pokora. Kiedy ludzie oczekują ode mnie niemożliwego, więcej niż może dać czas i ludzka siła, przypominam sobie, że Jezus powiedział: „To jest moje ciało, które za was będzie wydane”, i żałuję za moje pobłażanie sobie i brak oddania się innym; to jest złamanie.

 

Jak myślisz, czego Bóg uczy cię teraz poprzez twoje doświadczenia życiowe? Czy wiesz już, jakie to są lekcje?

 

Duchowe złamanie: dlaczego Bóg oczyszcza nasz charakter

 

Po zmartwychwstaniu Pan powiedział uczniom, że spotka się z nimi w Galilei (Mt 28:10). Tak więc w ciągu następnych kilku dni rozpoczęli oni osiemdziesięciomilową podróż na północ, do regionu Galilei w Izraelu. Wyobraź sobie uczucia Piotra, który z niecierpliwością oczekiwał tego spotkania z Chrystusem. Złamany sercem uczeń musiał zmagać się ze swoim zaparciem się Jezusa. Być może czuł się niegodny przebywania w towarzystwie pozostałych uczniów. Pan rozumiał smutek serca Piotra i zadbał o to, by Piotr otrzymał zaproszenie. Kiedy po zmartwychwstaniu aniołowie pojawili się przed pustym grobem przed kobietami, zwrócili się szczególnie do Piotra, mówiąc:

 

„Idźcie jednak i powiedzcie Jego uczniom oraz Piotrowi, że On wyprzedza was do Galilei. Tam Go ujrzycie, tak jak wam powiedział” (Mk 16:7; podkreślenie dodane).

 

Wszyscy często boją się konfrontacji. Nikt nie lubi, gdy ktoś zwraca mu uwagę na grzech lub błąd. Jednak konfrontacja może być również jednym z najbardziej troskliwych działań, jakie jedna osoba może wykonać dla drugiej lub otrzymać od kogoś innego. Na przykład Pan powiedział Marii Magdalenie, aby poinformowała Piotra, że spotka się z nim w Galilei, co prawdopodobnie sprawiło, że Piotr obawiał się zbliżającej się konfrontacji. Wszyscy doświadczyliśmy momentów konfrontacji z naszymi porażkami. Wróg chce, abyśmy myśleli, że jesteśmy pokonani i niegodni, co może hamować nasz rozwój i wpływ.

 

Szatan wie, co się stanie, gdy się podniesiemy, dowiedziawszy się więcej o Bożej łasce i naszej potrzebie zaufania i oparcia się na Chrystusie. Nasza wdzięczność pogłębia się, a nasze porażki czynią nas silniejszymi. W naszych sercach rozwija się większa pokora i większe zaufanie do Pana. To, jak radzimy sobie z naszymi porażkami, będzie kształtować naszą dalszą drogę. Naszym przeznaczeniem jest ponosić porażki, aby iść naprzód i kontynuować tę drogę wiary w Boga. W Galilei, podczas gdy czekali na Jezusa, Piotr poczuł potrzebę powrotu do tego, czym zajmował się w młodości.

 

„Idę łowić ryby” – powiedział im Szymon Piotr, a oni odpowiedzieli: „Pójdziemy z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili (J 21, 3).

 

Jan opowiada nam, że było wczesne rano, kiedy Jezus zawołał ich z brzegu, pytając w sposób przeczący, niemalby wiedział, że nie mają ryb: „Zawołał do nich: «Przyjaciele, czy nie macie ryb?» «Nie» – odpowiedzieli” (J 21, 5). Niektórzy mówią, że nigdy nie można ufać rybakowi, że mówi prawdę. Mam nadzieję, że ten były rybak łowca zawodowy obalił ten stereotyp! Kiedy rybak łowi ryby, nigdy ci o tym nie powie, ponieważ nie chce, żebyś widział, gdzie łowi, obawiając się, że następnego dnia pojawisz się w tym samym miejscu! Jeśli nie łowią ryb, też się do tego nie przyznają, bo dla rybaka to wstyd, gdy nie ma połowu. Rybacy często wyolbrzymiają opowieści o tej jednej rybie, która im uciekła, ale tego ranka uczniowie byli szczerzy wobec Jezusa i powiedzieli, że nie złowili żadnej ryby. Życie może być bezowocne, jeśli Pan nie jest w łodzi lub nie kieruje nami, gdzie zarzucić sieć.

 

Chociaż nie rozpoznali jeszcze, że to Pan, zorientowali się, gdy powiedział im, by spróbowali po prawej stronie łodzi. Nagle złowili tak wiele ryb, że z trudem wyciągnęli sieć. Natychmiast przypomnieli sobie wydarzenie sprzed około trzech lat, kiedy Jezus kazał im wypłynąć na głęboką wodę i ponownie zarzucić sieci, aby coś złowili (Łk 5,4-11). Po raz kolejny pokazał swoją władzę nad naturą i zapewnił cudowny połów. Kiedy zobaczyli ten cud ponownie na własne oczy, zrozumieli, że to Pan stoi na brzegu. Jan jako pierwszy zorientował się, kto jest na brzegu, i dał wskazówki, mówiąc: „To jest Pan” (J 21,7).

 

Na słowa Jana Piotr owinął się w swoją szatę i popłynął do Jezusa. Piotr publicznie zaparł się Jezusa, a teraz został przywrócony przed innymi.

 

15 Gdy skończyli jeść, Jezus rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie bardziej niż ci?” „Tak, Panie”, odpowiedział, „wiesz, że Cię kocham”. Jezus rzekł: „Paś moje owce”. 16 Jezus ponownie zapytał: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz mnie?”. On odpowiedział: „Tak, Panie, wiesz, że cię kocham”. Jezus rzekł: „Paś moje owce”. 17 Po raz trzeci zapytał go: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz mnie?”. Piotr był zasmucony, że Jezus po raz trzeci zapytał go: „Czy kochasz mnie?”. Odpowiedział: „Panie, Ty wszystko wiesz; Ty wiesz, że Cię kocham”. Jezus rzekł: „Paś moje owce” (J 21,15-17).

 

Jezus z miłością zapytał Piotra: „Czy kochasz mnie bardziej niż ci?” (w. 15). Większość biblistów przedstawia dwie różne możliwości dotyczące tego, do czego odnosi się słowo „ci”. Pan mógł mieć na myśli innych uczniów, z którymi cieszył się tak bliską wspólnotą, lub mógł również odnosić się do sieci, łodzi i ryb, dzięki którym Piotr spędził większość swojego życia, zarabiając na życie. Być może Piotr zastanawiał się, czy jego służba dla Chrystusa dobiegła końca, myśląc, że nie nadaje się do służby Bogu z powodu swojego trzykrotnego zaparcia się. Jednak u Pana złamanie jest częścią szkolenia. Jezus nie skierował pod jego adresem ostrej krytyki, ale zadał Piotrowi jedyne pytanie, które ma znaczenie: „Czy kochasz Mnie?”.

 

Było wiele rzeczy, których Piotr mógł się spodziewać po Jezusie, ale nie sądzę, by przewidział, że zostanie zapytany o swoją miłość do Chrystusa. Kiedy Jezus zapytał Piotra po raz pierwszy, pytał, czy Piotr kocha Chrystusa miłością agape. Piotr odpowiedział, że kocha Chrystusa miłością czułą, unikając greckiego słowa agape oznaczającego poświęcenie. Nie był już pewny siebie i przyznał, że jego miłość jest niewystarczająca, by można ją było opisać jako miłość agape w porównaniu z czułą miłością agape Pana. Za każde z trzech zaparć się Pan trzykrotnie pytał go, czy Go kocha. Czy mnie kochasz? To pytanie oddaje istotę całej służby, jaką lud Boży pełni w Jego imieniu, niezależnie od tego, czy jest ona motywowana osobistą i trwałą miłością do Chrystusa.

 

Powrót Piotra do łask był całkowity, a pozostali uczniowie byli obecni, by to zaobserwować. To przywrócenie było konieczne, ponieważ Piotr został powołany, by paść i troszczyć się o owczarnię Bożą, a potrzebował szacunku, wspólnoty i wsparcia pozostałych uczniów. Pan przygotował scenę przy ognisku z węgla drzewnego, podobnym do tego, przy którym Piotr zaparł się swojego Pana. Były trzy wyznania miłości, odpowiadające trzem zaparciom Piotra, a po nich nastąpiły trzy zlecenia od Pana. Musimy zrozumieć, że miłość Chrystusa do Piotra była tak samo silna jak przed jego zaparciem się. Nie jesteśmy mniej kochani z powodu naszych porażek. Ważne jest, abyśmy skupiali się na miłości i za każdym razem powracali do Pana. Powróć do łaski Pana Jezusa i Bożego powołania dla swojego życia. Piotr odpowiedział na Boże powołanie dla swojego życia i ostatecznie poniósł śmierć męczeńską za swoją wiarę.

 

Modlitwa: Ojcze, pamiętamy wielkiego mężu Bożego, jakim stał się Piotr dzięki swoim próbom, i to, jak szeroko go wykorzystałeś, pomimo jego niedoskonałości. Czy zechcesz nadal działać w każdym z nas i kształtować nas jak glinę, abyśmy stali się bardziej podobni do Ciebie i wypełnili to, co dla nas przygotowałeś?

 

Keith Thomas

 

Strona internetowa: www.groupbiblestudy.com

 

YouTube: https://www.youtube.com/@keiththomas7/videos

 

E-mail: keiththomas@groupbiblestudy.com

 

Donate

Your donation to this ministry will help us to continue providing free bible studies to people across the globe in many different languages.

Häufigkeit

einmalig

Wöchentlich

monatlich

jährlich

Betrag

$20

$50

$100

Sonstige

bottom of page